środa, 21 lutego 2018

Trójmiejska premiera Browarnika z Warmii w Lawendowej 8 oraz w innych miejscowych piwnych lokalach

Dzień po olsztyńskiej premierze piwa Browarnik z Warmii, przyszedł czas na oficjalną premierę tego piwa w Trójmieście. Spytacie czemu akurat Trójmiasto, a nie na przykład Warszawa, Kraków, Wrocław, czy inne miejsce na piwnej mapie Polski? Powód jest oczywisty. W Trójmieście spędziłem prawie połowę swojego życia. Tam mieszka moja rodzina, którą w młodości odwiedzałem podczas letnich wakacji lub w trakcie ferii zimowych. Tam także przez pięć studiowałem Geografię. Dzięki tym studiom, poznałem wielu znamienitych ludzi, z których kilkoro zostało moimi przyjaciółmi. Tam też zacząłem prawdziwe swoje zawodowe życie, które głównie związane było z jedną firmą, genialnym pracodawcą i fenomenalnymi współpracownika mi, z których także kilku to moi bliscy kamraci obecnie. Tam też narodził się blog Browarnik Tomek, tam tez zdobywałem pierwsze szlify swojej piwnej wiedzy i tam także rozpocząłem eksplorację polskiego światka piwowarskiego i to w Trójmieście również skonsolidowałem kilka grup znajomych z różnych środowisk. Więc, gdzieżbym indziej mógł podzielić się uwarzonym wspólnie z Browarem Warmia piwem, jak nie w Trójmieście.

Z początku zastanawiałem się, czy to wydarzenie ma odbyć się w Gdańsku, czy Gdyni, ale z faktu, że większość moich trójmiejskich piwnych przeżyć wiąże się z Gdańskiem, więc postanowiłem, że będzie to właśnie miasto Jana Heweliusza. Skoro więc padło na Gdańsk, to wybór nie mógł być inny, jak tylko Lawendowa 8, czyli jeden dwóch lokali moich serdecznych przyjaciół, czyli Łukaszy Guza i Jankowskiego. Na wieść o tym, że chciałbym premierę Browarnika z Warmii zrobić właśnie w Lawendowej, Łukasze z wielką radością na twarzy tylko przyklasnęli i temat właściwie był dogadany.


Jednakże, by pokazać swój związek z całym Trójmiastem postanowiłem, że postaram się zrobić wszystko, by te piwo trafiło do jak największej ilości lokali i sklepów, by jak największa liczba osób zamieszkujących Gdańsk, Sopot i Gdynię, miała okazję spróbowania tego piwa. Tak więc, dzięki pomocy Dominika Stankiewicza i jego hurtowni Stanbud, udało się zaopatrzyć w Browarnika Tomka takie lokale, jak: AleBrowar Gdynia, Degustatornia oraz Kandelabry w Gdyni, Avangarda Beers & More w Sopocie oraz Cathead, Degustatornia i PUB Browar Spółdzielczy w Gdańsku. Piwo, te butelkowe, trafiło także do kilku trójmiejskich sklepów.

W dniu trójmiejskiej premiery, niedługo po przebudzeniu, wraz z moimi warmińskimi kamratami, wybrałem się do Trójmiasta, by wziąć udział w tym wiekopomnym wydarzeniu. W Gdańsku byliśmy gdzieś koło godziny trzynastej, jednakże nie było czasu na odpoczynek i relaks przed spotkaniem w Lawendowej, ale był to dopiero początek pracy związanej z tymże wydarzeniem. Otóż postanowiłem odwiedzić wszystkie lokale serwujące tego dnia piwo Browarnik z Warmii. Celem mojej eskapady po tychże miejscach, było wyrażenie pewnej dozy szacunku oraz podziękowanie za udział w akcji Browarnik Tomek w Trójmieście, a także poznanie ludzi z danych miejsc, uściśnięcie dłoni, przekazanie zestawów kolekcjonerskich i po prostu poczucie atmosfery tychże miejsc. 

Na pierwszy ogień poszła Gdynia. A jeśli Gdynia, to nie mogłem zacząć o innego lokalu, jak o pubu moich dobrych przyjaciół, czyli AleBrowar Gdynia. Tam spotkało mnie bardzo miłe przyjęcie, gratulacje skierowane pod moim adresem jak i samego piwa, a także wiele ciekawych rozmów, spora dawka dobrego humoru oraz wyśmienita pizza w lokalu tuż obok, czyli Czerwonego Pieca. Michał Saks, który sam jest wyśmienitym piwowarem i miodosytnikiem, stwierdził po podpięciu beczki i spróbowaniu, że piwo uwarzone w kooperacji z Warmią, jest naprawdę bardzo dobre i powinienem być z niego dumny. A tak w ogóle, to zwróćcie uwagę, w jakim doborowym towarzystwie, nasze wspólne piwo było dostępne tego dnia.



Chwilę po wizycie na Straganiarskiej, swoje kroki skierowałem ku Kandelabrom. Przyznam się wam szczerze, że w tym lokalu ostatni raz byłem jakieś z sześć lat temu i szczerze trochę o nim zapomniałem i ponowna wizyta dość mocno mnie zaskoczyła. Nastąpiło wiele zmian i wyglądzie, w ofercie piwnej i tak po prostu w atmosferze miejsca. Dodatkowo, po przekroczeniu progu, nie wypowiadając jeszcze słowa, zostałem serdecznie przywitany przez obsługę baru. No naprawdę, tych kilka chwil spędzonych w tym miejscu, dostarczyło samych przyjemnych doznań.



Trzecim, ostatnim przystankiem w Gdyni, także była knajpa, którą ostatni raz miałem okazję odwiedzić dość dawno. Chodzi tu o gdyńską Degustatornię. Gdy wszedłem do lokalu, w środku było jeszcze pustawo, ale czuć było, że coś tu się tego dnia ciekawego wydarzy, a temu wydarzeniu będzie towarzyszyć moje piwo. Także były uściski dłoni, przekazanie etykiet i kapsli oraz pamiątkowe fotografie.



Kolejną stacja na trasie przejazdu ferajny Browarnika Tomka był Sopot i pub Avangarda Beers & More. Przyznam się szczerze, że gdy pierwszy raz usłyszałem tą nazwę, to nie wiedziałem o co chodzi. Okazuje się, że jest to nowy lokal serwujący piwa rzemieślnicze, który mieści się na dworcu w Sopocie, a właściwie w nowej galerii handlowej, mieniącej się być dworcem. W środku czekali na mnie bardzo sympatyczni ludzie za barem, bardzo dobra muzyka (metal / hard rock) oraz oczywiście piwo Browarnik z Warmii. Przyznać muszę się wam szczerze, że miejsce to zrobiło na mnie naprawdę bardzo dobre wrażenie.




Po wizycie w Sopocie, pozostał już tylko Gdańsk, gdzie najbliżej było do PUB Browar Spółdzielczy i tam najpierw skierowałem swoje nożyny. Przyznam się szczerze, że dotarcie do tej miejscówki przysporzyło mi trochę kłopotu. Otóż, wiedziałem, gdzie to jest - mniej więcej - jakkolwiek dokładna lokalizacja pubu, dała mi się trochę we znaku. W końcu jednak udało się i mogłem zawitać do pubu, o którym tak wiele dobrych słów słyszałem wcześniej. Po wejściu totalne zaskoczenie, czyli zupełnie inny wystój, niż w pozostałych lokalach Trójmiasta. Zupełnie inny styl. Chwila potem kolejne zaskoczenie, a mianowicie sympatyczny, uśmiechnięty, rezolutny Hiszpan za barem, z którym lepiej komunikować się po angielsku lu hiszpańsku, niż po polsku, jakkolwiek jak zapewniał, osoby władające tylko polskim, także jest w stanie obsłużyć bez problemu, co dało się usłyszeć, a jakże.




Jako drugi w Gdańsku, został odwiedzony lokal Degustatornia. Tak, tak, ten sam, z którym mam chyba najwięcej trójmiejskich piwnych wspomnień. Szczerze myślałem, że po wysunięciu się na czoło Gdańskiego Trójkąta Piwnego (Cafe Lamus, Lawendowa 8 i Pułapka) oraz po zmianach właścicielskich, lokal umarł śmiercią naturalną i będzie świecił pustkami. Nic bardziej mylnego. Lokal jest tłumnie odwiedzany, choć jest to już zupełnie inne miejsce, niż było w przeszłości. Jedna rzec pozostała jednak bez zmian, na kranach nadal leje się zacne piwo.


Jako przedostatni, odwiedziłem Cathead, czyli lokal, w którym tak szczerze mówiąc, jest cząstka mnie. Lokal, który można otwarcie powiedzieć współtworzyłem i w którym zaszczepiłem ducha kraftu. Gdy tylko informacja o piwie Browarnik z Warmii, od razu dostałem informacje zwrotną o chęci zdobycia kilku beczek oraz propozycję spotkania i wspólnego cieszenia się tymże piwem. Jakże mógłbym odmówić, nieprawdaż? W samym pubie przyjęto mnie jak za starych dobrych czasów, no i oczywiście wspólnie napiliśmy się dobrej olsztyńskiej imperialnej IPA.


Powoli zbliżała się jednak godzina oficjalnej trójmiejskiej premiery piwa i trzeba było czym prędzej wybrać się do przyjaciół z Lawendowej 8. Po przekroczeniu progu, lubianej przeze mnie bardzo knajpy, przywitały mnie serdeczne uściski dłoni oraz gratulacje z okazji wypuszczenia piwa Browarnik z Warmii. Tuż przed godziną dwudziestą, do lokalu zaczęło schodzić coraz więcej osób. Wśród cała masa moich przyjaciół, piwnych kamratów i po prostu dobrych znajomych. Napawała mnie radość na widok tychże ludzi, ale jednocześnie łapał lekki stres i delikatna obawa, czy piwo przypadnie gościom do gustu i w ogóle jak je przyjmą. Do Lawendowej 8 przybył z Olsztyna także jeden ze współtwórców piwa, czyli Daniel Duda, który wraz ze mną opowiedział historię powstania tego piwa oraz inne ciekawe fakty związane z tymże piwem i jego warzeniem. Zaraz po tym, zaprosiliśmy gości do konsumpcji i prawdziwej piwnej uczty.










W trakcie spotkania, do mnie i do Daniela podchodziło sporo osób. Tak po prostu, by się przywitać, pochwalić za decyzję o wspólnym warzeniu piwa. Wymieniliśmy poglądy na temat samego piwa. W większości przypadków, odbiór piwa był bardzo pozytywny, co przyznam szczerze, bardzo nas ucieszyło, a także napełniło lekką dumą. Pojawiały się pytania, głownie do mnie, czy mam zamiar pójść w kolejne kooperacje i czy to nie jest moje ostatnie słowo. tak, jak i w trakcie spotkania, tak i teraz, mogę jedynie zdradzić, że jest zbyt wcześnie, by się deklarować i by planować cokolwiek. Rozmów było tyle, że za bardzo nie pamiętałem o aparacie, dzięki czemu zdjęć z tego wydarzenia nie jest tyle, ile sobie zaplanowałem, ale niestety nie dało się pogodzić wszystkiego.

Nie mogło zabraknąć także konwersacji z samymi gospodarzami, którym samo wydarzenie, jak i piwo, także przypadły do gustu. Dość powiedzieć, że chłopaki za barem uwijały się dość prężnie i trzeba powiedzieć sobie szczerze, że pierwszy trzydziestolitrowy petainer został opróżniony w bardzo szybkim tempie, co wywołało grymas zadowolenia na twarzy mojej, jak i gospodarzy. 


W trakcie premiery, jak i w pozostałych lokalach, kolekcjonerzy mogli się zaopatrzyć w zestawy kolekcjonerskie, czyli etykiety i kapsle. Zestawów było dosłownie kilka, choć Lawendowa 8, jako główny pub tego wieczoru, miał tych zestawów najwięcej, to i tak dochodziło do ciekawych sytuacji związanych z tymi birofiliami właśnie. Ważne przy tym było jednak to, że oprócz powiększenia swojej kolekcji, także skosztowali piwo.

Trzeba powiedzieć sobie szczerze, atmosfera tego dnia w lokalu, była naprawdę wyśmienita, no ale w przypadku Lawendowej 8 nie mogło być inaczej. Wizyta w tym piwnym przybytku zawsze dostarczała mi niesamowitych wrażeń, a tym razem, gdy pośród wielkich tuzów piwowarstwa rzemieślniczego, na kranach można było podziwiać etykietę piwa, którego byłem wpspółpomysłodawcą, była po prostu przeżyciem na miarę misterium. Jak zawsze powtarzam, tak i teraz wypowiem te magiczne słowa. Piwo, klimat wokół piwa i atmosferę w lokalach serwujących piwo, tworzą ludzie i to dzięki nim można rozkoszować się naszym ulubionym alkoholowym trunkiem. Ci ludzie, to między innymi Łukasze właśnie oraz wszyscy ci, którzy tego dnia odwiedzili lokal Lawendowa 8 i wspólnie cieszyli się nowym, jakże limitowanym piwem. 

Zarówno Łukasze, jak i ja, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wydarzenia oraz z faktu że ponownie mogliśmy się spotkać.. Tu i teraz, chciałbym mocno podziękować chłopakom za wspaniałe przyjęcie i fenomenalną atmosferę. Jak pisałem wyżej, ni chciałbym obecnie składać jakichkolwiek deklaracji, ale wierzę, że kiedyś uda się powtórzyć takie wydarzenie w tym samym miejscu, wśród tych samych fenomenalnych ludzi.

Podziękowania kieruję także do tych, którzy pomogli w tym, by piwo znalazło się w jak największej liczbie miejsc w Trójmieście, wszystkim tym, którzy uwierzyli w potencjał Browarnika Tomka oraz tym wszystkim, którzy odwiedzili lokale serwujące to piwo, a szczególnie tym, którzy razem ze mną bawili się w Lawendowej 8.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Olsztyńska premiera Browarnika z Warmii w Browarze Warmia

No i stało się! W ostatni piątek, 16 lutego, na trzy dni przed kolejną rocznicą urodzin Mikołaja Kopernika, naszego astronoma, bardzo mocno związanego z Olsztynem, w tym właśnie mieście, w Browarze Warmia, miała miejsce premiera kooperacyjnego piwa, na pomysł którego wpadłem wraz z Danielem Dudą i Łukaszem Milą, piwowarami Browaru Warmia. Piwem ty, jak już pewnie większość z was wie, było piwo w stylu Imperial (Double) India Pale Ale o wdzięcznej nazwie Browarnik z Warmii.



Premiera zaplanowana została na godzinę 19:00. Tego dnia, przybyłem ciut wcześniej do browaru, by spotkać się ze współtwórcami oraz by nieco lepiej psychicznie się przygotować do tego wydarzenia. Przyznać muszę szczerze, że przeszywał mnie lekki stres, a to z powodu tego, jak na piwo zareagują goście. Mi od początku ono smakowało, ale jak wiadomo, każda matka swoje dziecko chwali, więc w tym temacie nie byłem zbytnio obiektywny.

Wybiła godzina premiery i wraz z Danielem, wstąpiliśmy na podest przy warzelni, by zgromadzonym zdradzić kilka faktów na temat tego piwa. Publika usłyszała, że w początkowej fazie, miało to być zupełnie inne piwo, pachnące choinką i miało zostać uwarzone na święta właśnie. No ale, okoliczności pewne sprawiły, że niestety musieliśmy zmienić koncepcje i moment debiutu piwa. Głowiliśmy się i przez Likier Słodowy, doszliśmy do Imperialnej IPA. Były plany, by na gorycz dać polskie chmiele, jakkolwiek stanęło na klasycznej, amerykańskiej wersji. Opowiadaliśmy o samej przygodzie wspólnego warzenia, o projektach etykiet i kapsli, a także o tym, jak zdradliwe potrafi być to piwo. 



Nie zanudzaliśmy jednak zbyt długo, gdyż wszyscy czekali już na możliwość skosztowania premierowego piwa. A, że ekipa Warmii zafundowała odszpunt dziesięciolitrowej beczki (w porcjach po 0,3 litra), więc nie można było tego przeciągać dłużej, tylko trzeba było zacząć lać piwo dla przybyłych. 




Przyznam się wam szczerze, że czas który poświęciłem na rozlanie piwa do ponad trzydziestu szkiełek, minął bardzo szybko, a ja się ani spostrzegłem, a beczka opustoszała.


Po rozlaniu piwa, zaczęła się bardzo przemiła, pełna fantastycznych chwil impreza, w której brali udział moi najbliżsi, czyli rodzina, moja druga połowa (dziękuję za wielkie wsparcie od samego początku), przyjaciele oraz super kamraci z pracy, warmińscy piwowarzy domowi, znajomi oraz wszyscy ci, których do tej pory nie miałem okazji poznać. 


Mamie też bardzo smakowało














Z relacji wszystkich, wynikało, że piwo dobrze się przyjęło, a przy barze dało się słyszeć, że piwo rozlewane jest do szkła jedno za drugim. To chyba dobra laurka. 

Tym, którzy przybili i rozkoszowali się piwem, chciałbym serdecznie podziękować. Było to dla mnie bardzo ważne wydarzenie i cieszy tłumne kosztowanie naszego wspólnego dzieła. Dziękuję szczególnie tym, którzy mimo braku czasu wpadli tylko na chwilę, by choć przez ten ułamek czasu cieszyć się ze spotkania z nami wszystkimi i zasmakowania piwa. Dziękuję także ekipie Browaru Warmia za zorganizowanie tego arcyfajnego wydarzenia, które oprócz tego, że dostarczyło fantastycznych doznań smakowych, to jeszcze było przyczynkiem do bombowej integracji i chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi, by piwo łączyło ludzi, by Browarnik z Warmii łączył ludzi. Patrząc na powyższe zdjęcia, nie ma co do tego wątpliwości. Ja szczerze mówiąc, byłem lekko wzruszony.

Dla wszystkich tych z Olsztyna oraz okolic, którzy do tej pory nie mieli jeszcze okazji piwa spróbować, a mają na nie ochotę, zapraszam do Browaru Warmia oraz do sklepu Ćwiartka, w których to piwo powinno jeszcze być dostępne. Życzę 'Na zdrowie!'.

czwartek, 15 lutego 2018

Browarnik z Warmii, czyli Tomek i Warmia w jednym piwie

Gdy jakoś na początku listopada, razem z Danielem Dudą i Łukaszem Milą, piwowarami Browaru Warmia, usiedliśmy razem w pięknych okolicznościach leżakowni browaru, nawet nie przypuszczaliśmy, że to spotkanie będzie miało tak zacny finał. Padł pomysł, połączenia sił i uwarzenia wspólnie piwa. Na początku, pomysł z którym przyszedłem do chłopaków był zupełnie inny, ale okoliczności nie od nas zależne, spowodowały, że musieliśmy zmienić koncepcję i wpadłem na pomysł by uwarzyć zupełnie, co innego, a po kolejnych rozmowach, padło na amerykańską klasykę i tak zrodził się kręgosłup piwa w stylu Imperial IPA. Jako, że mi, jak i Danielowi i Łukaszowi ten styl bardzo pasuje, a i pora roku odpowiednia, więc wszyscy przyklasnęliśmy pomysłowi.

Pozostało jeszcze spytać właścicieli Browaru Warmia, co sądzą o powyższym pomyśle. Tu także idea spotkała się z aprobatą i po kilku tygodniach, ja wraz z Danielem i Łukaszem stanęli przy garach i 13 grudnia (piękna data), uwarzyliśmy wspólnie Imperial IPA. 

W trakcie warzenia, myśleliśmy nad nazwą i padło na Browarnik z Warmii. Nazwa, jak pewnie się domyślacie, jest dwuznaczna. Po pierwsze, jako rodowity olsztynianin, jestem także rodowitym Warmiakiem, więc nazwa odnosi się do miejsca mego pochodzenia. Z drugiej jednak strony, piwo zostało uwarzone w Browarze Warmia, czyli z połączenia części nazwy mojego bloga i browaru, powstała powyższa nazwa. Nam się spodobała i zaakceptowana została bez sprzeciwu.

Skoro się uwarzyło, skoro się nadało nazwę, to trzeba było pomyśleć o tym, jak piwo będzie się w przyszłości, czyli w swojej gotowości, prezentowało. Trzeba było zamówić wzór etykiety. Z tą kwestią, zgłosiłem się do mojego serdecznego kamrata Kacpra Gronia, którego pewnie kojarzycie, jako współtwórcę bloga Piwna Zwrotnica. Pomysł zlecenia tejże, żmudnej i niewdzięcznej roboty Kacprowi nie przyszedł znikąd. Otóż Kacper, jest także twórcą mojego logo, które cieszy mój blog już od ponad dwóch lat, jak nie dłużej, więc do kogóż innego miałbym się zgłosić, jak nie do Kacpra.


Na etykiecie możemy zobaczyć takie symbole Warmii, jak Wysoka Brama w Olsztynie, czy Zamek Biskupów Warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, a także naturę Warmii, czyli lasy i jeziora oraz łąki i pola. Przyznajcie, że efekt końcowy wyszedł naprawdę bardzo, bardzo fajnie. Gdy projekt został zaakceptowany, trzeba było zlecić druk, który wykonała firma moich przyjaciół, czyli Reklama na Wczoraj z Olsztyna. Razem z etykietą powstały też browarnikowe kapsle, które wykonał dla mnie mój dobry kolega Rafał Tarasiewicz.


Gdy wszystko to się tworzyło i nabierało realnych kształtów, ja z chłopakami z Browaru Warmia, czekaliśmy, aż piwo odpowiednio się ułoży i ustaliliśmy termin pojawienia się piwa na rynku. W tym także czasie, trzeba było zacząć myśleć o dystrybucji. Jako, że jestem rodowitym olsztyniakiem, ale prawie pół życia spędziłem z Trójmieście i z tym kawałkiem polskiej ziemi jestem mocno związany, więc naturalnym dla mnie było, że w tych dwóch miejscach pojawi się to właśnie piwo. Mimo wielkich chęci, na większą dostępność nie można było sobie pozwolić, z powodu niewielkiej ilości piwa do rozprowadzenia - tylko 10 hektolitrów. Jeśli chodzi o Olsztyn, postanowiliśmy, że sprzedaż skupimy wokół miejsca uwarzenia, czyli Browaru Warmia. W przypadku Trójmiasta, jedynym możliwym kontaktem była hurtownia mojego przyjaciela Dominika Stankiewicza Stanbud, z którą od lat już, żyję w przyjacielskich warunkach. Większość Trójmieszczan kojarzy tę firmę, ze słynnym sklepem Smak, który dawno, dawno temu tutaj opisałem. Dzięki naszej współpracy, piwo Browarnik z Warmii, pojawi się w poniższych miejscach (kolejność alfabetyczna):
- AleBrowar Gdynia - Gdynia,
- Cathead - Gdańsk,
- Degustatornia - Gdańsk,
- Kandelabry - Gdynia,

W każdym z tych lokali, oprócz piwa lanego z beczki, będzie można także, tu informacja głównie dla birofilów, zaopatrzyć się w zestawy kolekcjonerskie (etykiety i kapsle). Ilość zestawów bardzo limitowana. Firma Stanbud zadbała także o butelki, które pojawią się w kilku trójmiejskich sklepach i lokalach.


Jako, że piwny świat strasznie uwielbia premiery, to i w przypadku tego piwa, takowe się pojawią: olsztyńska i trójmiejska. Ta pierwsza, jak się domyślacie zapewne, zostanie zorganizowana w Browarze Warmia, w piątek 16 lutego o godzinie 19:00. Oprócz piwa, czeka was spotkanie z twórcami piwa, którzy opowiedzą jeszcze więcej o samej idei powstania tego piwa, zestawy kolekcjonerskie, odszpunt pierwszej, gratisowej beczki Browarnika z Warmii i po prostu genialna atmosfera wśród piwnej braci. Premiera trójmiejska natomiast, będzie miała miejsce u moich sympatycznych przyjaciół, dwóch Łukaszy, Guza i Jankowskiego, czyli właścicieli lokali Cafe Lamus i Lawendowa 8. W momencie powstawania idei Browarnika z Warmii, przedstawiłem tez pomysł Łukaszowi Jankowskiemu, który entuzjastycznie podszedł do tematu i bardzo się ucieszył ze wspólnej inicjatywy przeprowadzenia oficjalnej premiery u nich. Trójmiejska premiera odbędzie się w tym drugim ,lokalu, czyli Lawendowa 8, w sobotę 17 lutego o 20:00.


Cóż mi zatem pozostało? Nic tylko, wszystkich tych, którzy w powyższych dniach będą w Olsztynie i Trójmieście, zaprosić na spotkanie z piwem Browarnik Tomek oraz osobami zaangażowanymi w ten projekt. Wierzymy mocno, że piwo przypadnie wam do gustu i w tych dniach dostarczy wiele radości i ponownie ukaże starą, genialną prawdę, że piwo łączy ludzi. 

Pierwsze testy już za nami i wiecie co? Jest bardzo, bardzo dobrze. Oczywiście moja ocenia nie jest do końca obiektywna, gdyż to piwo to jakby moje dziecko, a każdy rodzić swoje dziecię chwali, ale wierzę, że nie są to słowa rzucone na wiatr.


Chciałbym wszystkim osobom, które pomogły mi w realizacji idei Browarnik Tomek serdecznie podziękować, a wszystkich was jeszcze raz serdecznie zapraszam na premiery, na spotkanie i na ... no piwo ... oczywiście. Wasze zdrowie!